Studia kiedyś mnie zabiją. Mówię to w kontekście sesji, która właśnie się dla mnie kończy. Została mi tylko “dopytka" z jednego przedmiotu, natomiast całą resztę zaliczyłem w pierwszym terminie. Więc aż tak bardzo nie narzekam. Stres się opłacił, chociaż pociągnął za sobą pogorszenie zdrowia i spadek formy fizycznej. Mój pierwszy bieg po prawie dwóch miesiącach przerwy - szkoda gadać. Czas tragiczny, wszytko mnie boli, a występ w maratonie ambitnie przyspieszyłem o pół roku. Czyli dzień po moich 21 urodzinach. Jest to swego rodzaju szaleństwo, ale Chcę sobie udowodnić, że dam radę. A okazja 21 urodzin jest jak najbardziej motywująca. Przynajmniej na razie, oby za miesiąc albo i szybciej nie dopadł mnie kryzys. Co do stylizacji, motywem przewodnim był streetlook. Przełamaniem dość nudnego czarno-szarego look’u są metaliczne, złote sneakersy. Zakochałem się w nich od pierwszego wejrzenia. Od razu wiedziałem, że będę je mieć, bez względu czy innym się one podobają. Owszem, na pierwszy rzut oka wydają się być ekstrawaganckie, nawet bardzo, wliczając reakcję moich bliskich. Mimo to moim zdaniem, na nodze nie robią takiego wrażenia jak na półce w sklepie. Szara parka także jest nietypowa, otóż jest jeansowa. Bardzo mi przypadła do gustu ze względu na wydłużony krój i ściągacz w pasie. Chociaż nie jest szczególnie ocieplana to zdecydowanie wystarcza na panującą ostatnio pogodę. Czarna torba, z tego co pamiętam, jest jedynym nabytkiem z tegorocznych wyprzedaży. Jest dość pakowna, a przy tym nie za wielka. Jest prosta, skórzana, posiada rączki i długi pasek na ramię - podsumowując jest dokładnie taka jak sobie wymarzyłem. Na studia - idealna. Głównym dodatkiem jest czapka z daszkiem, czyli must-have nadchodzącego sezonu. Ja zdecydowałem się na czarny klasyk z adidasa. Ale coś czuję, że na jednej się nie skończy. Bardzo lubię czapki z daszkiem. Dlaczego ? Nie trzeba układać włosów, czyli co najmniej 20 minut jestem do przodu. Czasem ratuje mi to życie mówię o porankach, kiedy każda sekunda jest na wagę złota.
24 stycznia 2016
Za tydzień zaczyna się sesja. Nie wiem dlaczego, ale zawsze w tym trudnym okresie odechciewa mi się wszystkiego, dosłownie. Nic nie sprawia mi przyjemności i radości (nawet jedzenie), bo wiem że te 2-3 tygodnie mogą zaprzepaścić cały trud włożony w ciągu całego semestru. Jest to przerażające i paraliżujące. Sprawia to, że czuję się bardzo niekomfortowo, wręcz powiedziałbym, jak był bym w obcym ciele. Często odlatuję myślami i nie mogę się skupić na nauce, co jest w tym momencie najważniejsze. Staję się największym pesymistą, choć na co dzień nim nie jestem. Zakładam najgorsze scenariusze, choćby oblanie wszystkich egzaminów, co może skutkować wyrzuceniem ze studiów. Dlatego też, na poprawę humoru wstawiam zdjęcia zapowiadające wiosnę, której nie mogę się doczekać! Niestety nie zostaje mi nic innego, jak siadać do nauki i zakuwać, aby spełnić warunek "3Z".
18 stycznia 2016
Pisząc tę notkę, czekam na drugi pociąg, gdyż ten, którym jadę dostał awarii i przewidziany jest 30 minutowy postój w szczerym polu. - Jest to krótka definicja podróżowania pociągiem w okresie zimowy. Co prawda jeżdżę dość rzadko pociągami, średnio raz czy dwa razy w ciągu dwóch tygodni, jednak takie sytuacje nie są dla mnie mile widziane (nie tylko dla mnie). Dlatego też nie wyobrażam sobie odbywania dwa razy w ciągu doby takowej podróży, modląc się aby tym razem dojechać na czas albo ktoś obok, nie wytrącał mnie z równowagi swoim zachowaniem. Jednak tak to już jest jak spadnie 2cm śniegu i wszystkie środki transportu są uziemione. Bywa to czasami bardzo uciążliwe, jednak czasem może posłużyć za usprawiedliwienie mojej pięty achillesowej - spóźniania się. Zima w tym roku zrobiła to samo. Wtedy kiedy mogłoby już jej nie być, spadł śnieg i jest -15*C. Nie mówię, że nie ma uroku, podoba mi się leżący śnieg przy pięknej słonecznej pogodzie. Wtedy przypominają mi się włoskie Alpy, piękne widoki, wspaniałe trasy narciarskie. Uwielbiam jeździć na nartach, są one zdecydowanie moim ulubionym sportem zimowym. Jedynym, który uprawiam tak btw. Niestety polskie góry to nie to samo i miałem okazję się nie raz przekonać. Jakbym miał je określić jednym słowem, to w moim odczuciu są po prostu nudne. Zjazd, który trwa 30-40 sekund, nie jest żadną frajdą. Może to wina miejsc, w których byłem. Co do stylizacji, śnieg spadł to czas zrobić prawdziwą zimową stylizację ! Mam nadzieję że będzie to pierwsza i ostatnia. Look jest w stonowanych kolorach, wiem, że kilka ostatnich stylizacji są utrzymywane w tej tonacji. Najwidoczniej zmienia się moja świadomość własnego stylu, estetyki. Doskonale obrazuje to szalik, który zawiera wszystkie kolory, które ostatnio wybieram do swoich stylizacji. Jako bazę wybrałem bardzo ciepły, jasno beżowy, wełniany golf, do tego karmelowe spodnie, które powinny być w kant, jednak stwierdziłem, że tym razem lepiej będzie jeżeli będą rozprasowane. Zdecydowałem się na szary płaszcz, czarne botki, które były fatalnym wyborem ( mają bardzo śliską podeszwę ).
10 stycznia 2016
Nie jestem zbytnio oryginalny jeśli chodzi o moje postanowienie noworoczne. Otóż jest to typowe “biorę się za siebie”. Jednak mój przypadek jest odwrotny w przeciwieństwie do większości. Nie mam zamiaru schudnąć, bo zbytnio nie mam z czego. Moim celem jest przybranie masy, mięśniowej rzecz jasna. Nie chodzę na siłownie bo wiem, że nie będę. Nie mam niestety tyle czasu, szczególnie, że w pobliżu nie ma dobrego klubu, czy siłowni. Musiałbym ćwiczyć gdzieś w centrum lub przy uczelni, co nie byłoby dla mnie zbyt komfortowe. Dlatego też kontynuuję ćwiczenia w domu, gdzie mam spokój, muzykę którą lubię i brak ludzi (to bardzo ważny argument, wręcz najważniejszy). Być może zdecyduję się na crossfit lub siłownię, ale za jakiś czas. Nastąpi to w momencie kiedy zauważę pożądane efekty i nie będę się wstydzić pokazać ludziom. Tak, mam problem z akceptacją własnego ciała, oraz kilka innych kompleksów jak większość ludzi. Pochłaniam też większość ilość jedzenia, staram się jeść regularniej, w tym więcej białka. Aczkolwiek nie jest to moje jedyne postanowienie, drugim, a nawet powiedziałbym, że pierwszym jest czerpanie większej radości z życia. Jestem osobą, która zbytnio wybiega myślami w przyszłość. Potrafię się zadręczać egzaminami, które są za miesiąc. Wiem, że jest to bez sensu ale tak już mam i staram się to zmienić. Wynika to z mojej ogromnej ambicji. Otóż jeżeli już coś robię, to robię to na 200%, tak samo jest z blogiem, studiami czy tenisem-ćwiczeniami. Zawsze chcę żeby wszystko było perfekcyjnie, tak jak to sobie zaplanuję. Jednak, “lajf is brutal” i w 99% tak nie jest. Może stary nie jestem ale 20 lat życia czegoś mnie nauczyło. Sprawia to, że nie zauważam często rzeczy ważnych, bywam nieprzyjemny dla osób z otoczenia (im osoba ważniejsza, tym gorszy dla niej jestem), brak mi uśmiechu. Dlatego też, uświadamiając to sobie, doszedłem do wniosku, że czas najwyższy to zmienić. Kiedyś byłem bardzo radosny i pogodny. Miałem siłę aby patrzeć optymistycznie na przyszłość. Bardzo bym chciał, żeby znów tak było. Co do stylizacji, jest wynikiem nie oglądania prognoz pogody. Nie zdawałem sobie sprawy, że nagle tak spadnie temperatura, dlatego nie zabrałam na wyjazd kurki zimowej. Na szczęście szary dwurzędowy sweter jest bardzo ciepły, jest zdecydowanie najcieplejszą rzeczą jaką posiadam. Pod spodem beżowa koszulka z długim rękawem, a na wierzch jasno beżowy trencz. Całość uważam że wyszła bardzo ciekawie kolorystycznie. Do tego dość jasne jeansy bikery, które po raz pierwszy prezentuję na zdjęciach, natomiast są najczęściej noszonymi przeze mnie spodniami. A jak Wasze postanowienia ?
3 stycznia 2016
Witam w nowym roku ! Nie ma to jak kilka dni wolnego, nie zdawałem sobie sprawy, że aż tak tego potrzebowałem. Trzeci semestr na studiach jest na prawdę ciężki i wyczerpujący. Nie wiem kto powiedział, że najgorszy jest pierwszy rok, bo to nie prawda! W tym roku czuję o wiele większą presję na uczelni, przedmiotów i egzaminów nie ubywa, a wymagania rosną. Nie idzie mi źle, nawet powiedziałbym, że dobrze. Nie zmienia to jednak faktu, że cały czas z tyłu głowy czuję możliwość wylecenia. To wykańcza najbardziej. Od poniedziałku będę musiał wrócić powoli do nauki, ale mam nową energię, która mam nadzieję, że wystarczy mi jak najdłużej. Na szczęście kilka dni leniuchowania pozwoliło mi zapomnieć o uczelni i skupić się na sobie, własnych pasjach i potrzebach. Stąd chociażby dzisiejsze zdjęcia. Look, który dzisiaj prezentuję zdecydowanie nie należy do tych z serii “zimowy”. Jednak tak to jest jak nie sprawdza się pogody na najbliższe dni. Otóż pełen optymizmu, pakując się na wyjazd sugerowałem się ówczesną pogodą, która nie przypominała dzisiejszej pizgawy. Inaczej tego nie da się nazwać … Ale do rzeczy, do łask próbują wrócić T-shirty z długim rękawem z efektem nałożenia koszulki z krótkim. Pamiętam kiedy w szkole podstawowej takie się nosiło. No cóż, mi to do gustu nigdy nie przypadło, ale chciałem spróbować dlatego na białą koszulkę basic o wydłużonym kroju, nałożyłem t-shirt z krótkim rękawkiem. Ciemno butelkowy bomber, urozmaica całość kolorystycznie. Do tego dobrałem czarne, bardzo wygodne dresy z suwakami, które pasują do tych z kurtki co daje ciekawy efekt.
kurtka: Madox
t-shirt basic: H&M
t-shirt: Male-me
spodnie: ZARA
buty: Nike
27 grudnia 2015
Dzisiaj prezentowany look jest moim wyborem na jeden ze świątecznych dni. Prosta i elegancka stylizacja jest według mnie najlepszym wyborem na świąteczne okazje. Ciemno burgundowy sweterek w serek xd jest moim ulubionym fasonem swetrów. Mówi się że osoby bardzo szczupłe, zwłaszcza mężczyźni - chłopcy, nie powinni go nosić. Jednak nie potrafię się przekonać do klasycznych. Niby jest to tylko dekolt, ale znacznie lepiej czuję się w “serku”. Pamiętajcie w modzie najważniejsze jest to jak się czujemy, w tym co mamy na sobie, to jak siebie poprzez ubrania wyrażamy. Dlatego aby po swojemu troszkę urozmaicić stylizację, wybrałem swoją ulubioną wełnianą kurtkę. Komin przez swój wzór, powiedzmy że jest jedynym elementem stylizacji, który nawiązuje w jakikolwiek sposób do świąt. Brak jakichkolwiek ozdób świątecznych na ulicy, oraz śniegu, który w tym roku nas nie zaszczycił swoją obecnością sprawia, że magii świąt w tym roku nie czuję. Jedyne co zostało to słuchanie do znudzenia: “Last Christmas”, “Let it snow” i “All I Want For Christmas Is You”, chociaż w tym roku bardzo do gustu przypadła mi wersja Micheal’a Buble. Kończąc chciałbym Wam złożyć najszczersze życzenia, spełnienia marzeń, szczęścia i wszystkiego co najlepsze!
20 grudnia 2015
“Iść na zajęcia, czy na zdjęcia?” Takie pytanie powstało w mojej głowie zaraz po przebudzeniu w ostatni piątek. Decyzja była ciężka, na laboratoriach czekała na mnie kartkówka i napisanie skomplikowanego sprawozdania. Z drugiej strony przyjemność jaką jest napisanie nowego posta i zrobienie do nich zdjęć. Jak można zauważyć wybrałem to drugie . Pomogła mi w tym godzina - budzik, który nie zadzwonił (!), otóż wstałem za pięć dziesiąta, a zajęcia zaczynałem piętnaście po. Nawet gdybym wybiegł w piżamie, i tak nie miałbym prawa zdążyć. Dlatego też postanowiłem zrobić sobie dzień przyjemności i pójść na sesję. Można by powiedzieć, że to zaplanowałem otóż od wielu miesięcy czekałem na ten dzień ! Dlaczego ? - KOCHAM GWIEZDNE WOJNY. Wybrałem się na pierwszy możliwy seans “Gwiezdne Wojny - Przebudzenie mocy”, czyli o 00.01. Nie żałuję, było super ! Co prawda nigdy w życiu tylu ludzi w kinie nie widziałem (nawet pierwszy rząd był pełen, a seanse obywały się w 6 salach). Ale to są Gwiezdne Wojny, dla mnie, wyjaśnia to zupełnie wszystko. Ciężko mi powiedzieć kiedy dokładnie dopadła mnie fascynacja sagą, ale jest to zdecydowanie moja ulubiona seria filmów scf. Uważam, że należała mi się odrobina przyjemności po tak ciężkim tygodniu. Codziennie było “coś” ( 2x kolokwium, kartkówka, termin zerowy ). A ponieważ wszystko zaliczyłem, można by rzecz śpiewająco, stąd mała nagroda. Trudno odrobię laborki kiedy indziej, na szczęście można. Co do stylizacji. Jest idealna na panujące ostatnimi czasy (ciężkie) warunki. Prosty beżowy cienki sweter z przedłużonym fasonem jest moim najnowszym nabytkiem. Pod niego założyłem jasno kremową koszulkę, aby otrzymać ciekawą warstwę. Początkowo miałem założyć czarne rurki, jednak tuż przed wyjściem stwierdziłem, że z szarymi będzie ciekawiej. Mają nietypowy fason, na górze niczym eleganckie spodnie z 3 kantami, niżej zwykłe joggery z wełnianymi ściągaczami u kostek. Do tego dość dziwna za razem interesująca tkanina, stąd mój wybór. Niezwykle wygodne buty na kształt mokasynów wykonane są z bardzo ciemnego granatowego zamszu, do tego zamiast sznurówek brązowe rzemyki i ciepłe futerko sprawia że noszę je codziennie. Wykończeniem look’u jest szalik w szaro-beżową kratę, który łączy wszystkie elementy dodając świeżości.
Ulubione ubrania | 2015
Tym razem nieco inaczej, otóż chciałbym Wam zaprezentować swoje ulubione ubrania z mojej garderoby. Żeby nie było, lubię wszystkie swoje ubrania, mniej lub bardziej - wszystkie. Wśród dzisiaj pokazywanych, można znaleźć zarówno moje perełki, które nieczęsto zakładam, np. czarny kombinezon czy top tank ze skóry. Zarezerwowane są zwykle na specjalne okazje, takie jak wyjście na pokaz. Oraz te w których chodzę na co dzień i nie wyobrażam sobie nie posiadania ich, ze względu na swoją uniwersalność i wygodę (czarne spodni z efektem woskowania, jeansowej kurtki, białej koszuli z suwakiem na plecach, tu można by wymienić znacznie więcej rzeczy).
Subskrybuj:
Posty (Atom)







