16 maja 2016

Za mną jedna z trudniejszych i ważniejszych decyzji w związku ze studiami - wybór specjalizacji. Długo się zastanawiałem, pytałem o zdanie wielu osób, szukałem ewentualnych ofert pracy. Decyzja zapadła, teraz pozostaje mi tylko czekać na wyniki, czy dostałem się czy nie. Gdyż na moim wydziale, nic nigdy pewne nie jest. Wybór uświadomił mi również, że jestem już na półmetku przygody z politechniką. W związku z czym ciężko mi uwierzyć, że już tutaj jestem, że właśnie jestem w trakcie czwartego semestru. Strasznie szybko to wszystko się potoczyło. Od kiedy pamiętam lubiłem się uczyć, chodzić do szkoły. Miałem jeden kryzys i było to liceum. Z perspektywy czasu wiem, że wybór szkoły był wielkim błędem w aspekcie mojej edukacji. Jedyne plusy jakie wyniosłem z liceum, to moi wspaniali przyjaciele, którzy są dla mnie jak rodzina, rodzeństwo. Nie wyobrażam sobie życia bez nich. Oraz to że stałem się silniejszym człowiekiem, lepiej radzącym sobie ze wszystkimi przeszkodami, z którymi później miałem do czynienia. Jedyne czego na studiach inżynierskich mi brakuje to możliwości nie pójścia na zajęcia z chociażby lenistwa, ponieważ można mieć 1-2 nieobecności na cały semestr. A w moim przypadku często i tak z nich nie korzystam, gdyż wiem, że nie warto. Lepiej na zajęciach się pojawić. Co do stylizacji, jest to moja pierwsza letnia stylizacja w tym roku. Osobiście nie mogę doczekać się lata.  Nie tylko dlatego, że są wtedy wakacje i mam wolne od zajęć, a z powodu wysokich temperatur - im cieplej tym lepiej. Więc zdecydowałem się na bardzo cienką granatową bluzę w białe egzotyczne rośliny. Ten print zawsze sprawdzi się w sezonie letnim. Do tego dobrałem granatowy skórzany tank top. Ponieważ nie jestem jeszcze gotowy na lato, jestem w trakcie ćwiczeń, dlatego też zdecydowałem się pod spód założyć biały basic. Bermudy w moro oraz czarna czapka z daszkiem dodają charakteru całej stylizacji.A jak idą Wasze przygotowania na wakacje?

8 maja 2016










Długo zastanawiałem się nad kupnej tej koszuli. Jest ona bardzo charakterystyczna zarówno ze względu na swój rzadko spotykany kolor w modzie męskiej, a także jej materiał, który jest wyjątkowo twardy jak na koszulę. Zapewne świetnie sprawdzi się również w stylizacjach jesiennych, ale do jesieni nam na szczęście jeszcze daleko. Do koszuli dobrałem pikowane po bokach jeansy z żółtą nitką. Brązowe zamszowe sztyblety oraz biały T-shirt typu basic, sprawiają, że stylizacja jest dość elegancka, idealnie nadając się na studia. Natomiast zmieniając obuwie na bardziej sportowe, będzie świetna np. na wyjście ze znajomymi. 

2 maja 2016

Za mną pierwszy turniej tenisowy w nowym sezonie. Wiele nie ugrałem, ponieważ musiałem poddać mecz drugiej rundy. Nie cierpię takich sytuacji, jestem zbyt waleczną osobą, w związku z czym zawszę chcę walczyć i walczę do samego końca. Tym razem jednak rozum wziął górę - zdrowie jest najważniejsze. Mecz pierwszej rundy kosztował mnie bardzo duży siły, przede wszystkim przez bardzo trudne warunki, które sprawiały mi o wiele więcej problemu niż sam przeciwnik. Mówiąc szczerze, nigdy nie grałem na tak źle przygotowanym korcie. Przez większość meczu byłem skupiony, aby nic mi się nie stało na jakże nierównej powierzchni, nie mówiąc, że każda piłka odbijała się inaczej. Mimo fatalnej gry, wzlotów i upadków (byłem dwie piłki od przegranej), udało mi się wyjść zwycięsko, wygrywając pięć piłek z rzędu w tie-break’u. Po dwu godzinnej przerwie ponownie wszedłem na kort. Walka nie trwała zbyt długo, ponieważ po pięciu przegranych gemach zmuszony byłem oddać mecz. Głównym powodem była kontuzja obydwu kolan, które ciągną się od dłuższego czasu oraz zmęczenie po zeszłotygodniowym maratonie. Wydawało mi się, że zdążę się zregenerować, jednak maraton jest ogromnym wysiłkiem. Co do stylizacji, jest to mój urodzinowy zestaw. Czarna marynarka z ćwiekami jest jedyną marynarką o klasycznym kroju jaką posiadam. Mam duży problem z kupowaniem marynarek, ponieważ albo rękawy są za krótkie albo marynarka jest za szeroka w klatce piersiowej. Dobrałem do niej czarne joggery z efektem wosku oraz czarny longsleeve. Elementami przełamującymi czarny total look, są złote sneakersy oraz czarno-złoty sportowy zegarek, który pokochałem od pierwszego wejrzenia. Mimo że sam preferuję minimalizm, to jedną z moich ulubionych postaci w świecie mody jest Donatella Versace, a wiec i dom mody Versace. 

25 kwietnia 2016







Wiem, że na jakiś czas opuściłem blogowanie. Jednak nie będę się nad tym rozpisywać, uznam wręcz, jakby do tego nigdy nie doszło. A więc do rzeczy! I DID IT !!! Wciąż nie mogę w to uwierzyć, ale zrobiłem to. Przebiegłem MARATON! Do tej pory nie wiem jak opisać uczucie, które towarzyszyło mi przed startem, w trakcie biegu oraz na mecie. Była to niesamowita przygoda, dzięki której kolejny raz w swoim życiu, przezwyciężyłem swoje słabości, stając się silniejszym człowiekiem. Przed startem byłem bardzo wzruszony. Nie wiedziałem tak na prawdę czego mam się spodziewać, cały czas zadawałem sobie pytanie “Czy dasz radę ?”. Z jednej strony bardzo, bardzo chciałem to osiągnąć, z drugiej strony wiedziałem w jakiej sytuacji się znajdowałem. Przez ostatnie 2,5 tygodnia pauzowałem ze względu na kontuzję, nie jednego kolana, jak na początku zdawało mi się, a obydwu. Do końca nie wiedziałem czy są już zdrowe, czy nie zawiodą mnie i dadzą radę. Kolejnym ciosem była grypa, która towarzyszyła mi przez ostatni tydzień. Krótko mówiąc, coś chyba usiłowało sprawić, żebym nie przebiegł tego dystansu. Na szczęście na starcie o wszystkim zapomniałem, skupiłem się tylko i wyłącznie na trasie. Po małej rozgrzewce w końcu ruszyliśmy. Zacząłem bardzo wolno, wszyscy zaczęli mnie wyprzedzać. Mimo, że stałem w strefie czasowej 4 - 4h 15 min, to bardzo szybko spadłem do niższej strefy czasowej. Nie przejmując się, biegłem dalej. Przy pierwszym kilometrze miałem w głowie zapewne to samo co kilka tysięcy uczestników - “jeszcze tylko 41 km”. Po drugim kilometrze załapałem dobre tempo, które pozwoliło mi wrócić do swojej strefy czasowej. Energia mnie wtedy wręcz rozsadzała, cały czas chciałem przyspieszyć, ale wiedziałem, że nie mogę, jeszcze nie teraz. Nie zgrywałem chojraka, skorzystałem z każdego punktu nawodnienia. W końcu dobiegłem do punktu żywieniowego. Strasznie byłem głodny, a banan, który dostałem tylko ten głód zwiększył. No cóż, zostało mi biec dalej, do następnego punktu. Gdy już dobiegłem, wziąłem dwa banany, które okazały się najpyszniejszymi bananami na świcie! Pierwszy kryzys dopadł mnie, gdy wybiegliśmy z miasta. Duży wiatr oraz ostry spadek terenu spowodował duży ból kolana, w związku z czym musiałem się zatrzymać na 20 sekund. Chociaż była to krótka chwila, miałem wrażenie, że wszyscy mnie wyprzedzili i zostałem na szarym końcu. Ruszyłem, przez chwilę było trochę lepiej, zacząłem dzwonić

3 kwietnia 2016

Pierwsze słoneczne i ciepłe dni sprawiły, że moje nastawienie do wszystkiego, zmieniło się diametralnie. Pomogła mi również krótka przerwa świąteczna, dzięki której udało mi się trochę poleniuchować, w efekcie czego zregenerowałem się psychicznie i fizycznie. Czy wystarczająco ? To się okaże za jakiś czas. Jednak z powrotem mam ochotę i siłę na dalszą walkę z czwartym semestrem na studiach, na który mam nadzieję, że znalazłem klucz do jego zaliczenia, a jest nim systematyczność. Nigdy jakoś szczególnie nie miałem z nią problemu, jednak ten semestr wymaga szczególnego podejścia do nauki. Przykładem jest np. sprawozdanie z fizyki, jeżeli nie zacznę go robić 3 dni przed deadline, to skończy się robieniem go do 4 w nocy, przy czym o 5.30 musiałem wstać aby nauczyć się na wejściówkę. A nie ma dla mnie nic gorszego, niż nie przespana noc. Zwłaszcza gdy tego samego dnia, czeka mnie bieg czy też tak jak w tym tygodniu 3 godziny kortów. Ale czego nie robi się dla swoich pasji. Kolejny raz prezentuję swój ulubiony sposób ubioru na uczelnię. Elegancko albo ze sportowych, casual’owym elementem w tym przypadku czarną ramoneską oraz czarnymi trampkami. Resztę look’u stanowi różowy sweter oraz rubinowe spodnie. Połączenie kolorystyczne dość niekonwencjonalne, zdecydowanie przypadło mi do gustu. Według mnie odcienie współgrają ze sobą doskonale, a czarne elementy dodają charakteru.

20 marca 2016


Do maratonu został już tylko miesiąc. Nie wiem czy jest to dużo czasu, czy mało. Zapewne okaże się to 24 kwietnia, w dniu biegu. Niestety w związku z upływającym czasem, często mam myśli, że może mi się nie udać, że po prostu nie dam rady. Wtedy jednak biorę się w garść, idę biegać i daję z siebie 101% aby rozwiać wszelkie wątpliwości i pokonać swoje słabości. Takim sposobem przebiegłem ostatnio połowę maratonu, czyli 22 km w niecałe 2h. Dawno nie byłem tak dumny z siebie, z trudem powstrzymywałem łzy wzruszenia. Dlatego też, powiem szczerze, że nie wyobrażam sobie, co będę czuł i jak się zachowam po przebiegnięciu całej trasy (o ile oczywiście mi się uda). Dla takich chwil wiem, że jest warto. Mimo iż ten semestr jest jeszcze cięższy niż poprzedni, nauka naukę pogania, to bieganie, które jest także męczące stało się chwilą relaksu, formą odpoczynku. Co do stylizacji, tym razem postawiłem na uwielbiany przeze mnie zamsz występujący w bomberce, kominie oraz butach. Bomberka, która w tym sezonie jest szalenie modnym okryciem wierzchnim, jest moim najnowszym nabytkiem, tak samo jak prezentowana przeze mnie ramoneska w poprzednim poście. Kilka razy się zastanawiałem przed jej nabyciem, gdyż zupełnie inaczej (gorzej) wyglądała na stronie internetowej niż w rzeczywistości. Nie żałuję, świetnie się sprawdzi w wielu stylizacjach. Do karmelowej kurtki dobrałem brązowy golf oraz szalik z frędzlami, utrzymując stonowaną, a za razem ciekawą kolorystykę. Aby nadać stylizacji trochę street’owego charakteru, wybrałem jeansy z rozdarciami oraz jeansowy worek. Dopełnieniem look’u jest zegarek oraz okulary przeciwsłoneczne, które idealnie wpasowują się w stylistykę oraz kolorystykę stylizacji.

13 marca 2016

Od tygodnia cały sportowy świat żyje aferą Marii Sharapovej. Przyznaję, nigdy nie była moim numerem jeden, wśród zawodniczek w tourze i na pewno nią nie zostanie po tym incydencie, jednak zawsze była dla mnie przykładem waleczności na korcie, czy też poza nim. Szczerze, wciąż ciężko jest mi przyjąć wiadomość o dopingu. Jak się okazało, głupio myślałem, że ciężką pracą można osiągnąć wszystko. Bo Maria osiągnęła w tenisie niemalże wszystko. Była numerem jeden, wygrała pięć turniejów wielkoszlemowych. W tym klasyczny wielki szlem czyli wszystkie cztery wielkieszlemy : Australian Open, Roland Garros, Wimbledon i US Open. Mało komu się to udało. Jej tak, teraz tylko nasuwa się pytanie czy jej się to należy. Skoro od 10 lat oszukiwała system, gdyż branie leków na zwiększenie wydolności organizmu, mimo iż nie są zakazane, dalej jest w moim mniemaniu oszustem. Dziwi mnie jednak, że jej sztab złożony z najlepszych specjalistów na świecie, nie dopatrzył się zakazu stosowanej przez Sharapovą substancji. Teraz pozostaje czekanie na “wymierzenie sprawiedliwości” dla pięknej Marii. Tracąc sponsorów, fanów, szacunek już wiele straciła. Chciałbym jednak zobaczyć ją jeszcze kiedyś na korcie, aby udowodniła swoją legendarną waleczność. Cała sytuacja pokazuje również ciemną stronę tenisa, jeśli jest problem lepiej go nie ujawniać. Mam tylko nadzieję, że pazua Rogera Federera jest naprawdę spowodowana kontuzją-operacją kolana, a nie jak w przypadku Sharapovej, przykrywą pozytywnego testu antydopingowego. Trochę się rozpisałem, ale tenis jest ważną częścią mojego życia. Ukształtował mój charakter, osobowość. Ukazał moje dobre i słabe strony, dlatego tak poruszyła mnie ta afera. Bo we wszytko w co wierzę ja oraz miliony innych ludzi kochających tę dyscyplinie, może być tylko iluzją i jednym wielkim kłamstwem. Jeśli chodzi o stylizację, zdecydowałem się tym razem troszkę odważniej, ze względu na kolor spodni, który nie jest popularny w męskiej garderobie oraz scenerii, która według mnie idealnie wpasowuję się w stylizację. Turkusowe jeansy, są chyba najszczuplejszymi spodniami w mojej garderobie, za każdym razem gdy je zakładam mam wrażenie, że tym razem się nie zmieszczę. Co nie byłoby takie złe, oznaczałoby, że w końcu bym coś przytył. Nigdy nie nalatałem się za tak za jedną rzeczą, jak w przypadku ramoneski. Byłem we wszystkich sklepach w Warszawie, jednak nigdzie jej nie było. Ale było warto, jest klasyczna, prosta, czarna, dokładnie taka o jakiej marzyłem. Biała wydłużona koszula z suwakiem jest Wam już dobrze znana, a mi się nigdy nie znudzi. Dopełnieniem stylizacji są białe buty sportowe, które tworzą kontrast z czarną skórzaną dość elegancką torbą. Stwarza to stylizację streetową z elementami szyku i elegancji . Mam nadzieję, że przypadnie Wam do gustu.

6 marca 2016


Ewidentnie ostatnio wpływa na mnie pogoda, która zabija chęć używania kolorów. Szara jeansowa koszula jest jednym z moich ostatnich nabytków. Mam jednak spore zarzuty co do jej jakości, nie jest ona najwyższych lotów. Reszta outfit’u jest czarna, jednak poprzez różne materiały i struktury nie jest ona nudna. Asymetryczny T-shirt ze skórzanymi naramiennikami świetnie łączy się z “woskowymi” spodniami. Natomiast pikowania na ramonesce mają swoją kontynuacje na butach, tworzy to ciekawy i dość oryginalny look, mimo ograniczenia kolorystki.