17 sierpnia 2016

Nareszcie przede mną prawdziwe wakacje, na które czekałem dwa lata. Jestem niezwykle podekscytowany i już nie mogę się doczekać wylotu, który jest dokładnie za siedem dni. Pomimo, że odbyłem już wiele podróży i wycieczek po Europie, będzie to mój pierwszy lot samolotem. Mam nadzieję, że ewentualne obawy miną, gdy tylko wejdę na pokład, albo gdy już wyląduję 😉. Jedyną rzeczą, którą chciałbym ominąć przy wyjeździe, jest pakowanie, którego wprost nie znoszę. Zawsze zabieram ze sobą za dużo rzeczy, czasem prawie całą swoją garderobę, jednak ograniczenie wagi bagażu tym razem uniemożliwia mi taką opcję. Najchętniej zabrałbym same białe T-shirty, aby ułatwić sobie zarówno pakowanie, jak i wybieranie stylizacji już na miejscu. Czeka mnie zatem trudne wyzwanie, ponieważ jak zawsze wszystko muszę mieć zaplanowane. Bardzo chcę odpocząć, dlatego zamierzam oderwać się całkowicie od social mediów i spędzić czas tylko z przyjaciółmi oraz książką, która jest rekwizytem biorącym udział w sesji. Co prawda dopiero ją zacząłem, jednak od razu mnie wciągnęła, co bardzo rzadko się zdarza. A prezentowana stylizacja z pewnością powtórzy się na wyjeździe, gdyż idealnie wpasowuje się w klimat wakacji, ze względu na sportową elegancję oraz kolorystykę - w tym przypadku biały total look.

4 sierpnia 2016

Rihanna Anti World Tour. Długo zastanawiałem nad wybraniem się na występ gorącej Barbadoski. Moje niezdecydowanie zostało przezwyciężone niecałe cztery godziny przed wyjściem głównej gwiazdy wieczoru, czyli w momencie kupna biletu. Bałem się, że już go nie dostanę, ponieważ sprzedaż internetowa skończyła się kilka godzin wcześniej, jednak możliwość kupna biletu w Empiku, nie po raz pierwszy ratuje mi “życie”. Wracając szybko do domu, aby przygotować się na performance, cały czas zastanawiałem się co założyć. W końcu Rihanna to nie tylko gwiazda muzyki, ale także jest ikoną stylu. Uwielbiam jej odwagę w modzie, choć trzeba przyznać, że nie raz ociera się o kicz w czystej postaci. Docierając na Stadion Narodowy, na którym miało miejsce całe wydarzenie, byłem miło zaskoczony frekwencją, oraz byłem pod dużym wrażeniem stylu większości osób. W końcu tak jak się spodziewałem, to nie było tylko muzyczne wydarzenie, ale i modowe. Oczekując na wyjście Riri, zostaliśmy zaskoczeni ulewą, która mocno dała się we znaki większości uczestnikom. Ja miałem trochę szczęścia, otóż w momencie rozpoczęcia się deszczu, kupowałem napój alkoholowy, dzięki czemu cały czas byłem pod namiotem. Rihanna jak na prawdziwą gwiazdę przystało, kazała na siebie czekać, na szczęście spóźnienie trwało nie całe 30 minut. Dużym zaskoczeniem był dla mnie początek, Riri weszła w publiczność już przy pierwszej piosence “Stay”. Przyznam, że na początek spodziewałem się czegoś mocniejszego. Ale po dłuższym zastanowieniu uznałem, że miało to swój urok. Z każdą kolejną piosenką bawiłem się coraz lepiej. Gdy tylko tłum usłyszał takie hity jak: “Umbrella”, “Man Down”, “Rude Boy”, “Work” oraz "How Deep Is Your Love" / We Found Love”, zapomniał wreszcie o swojej godności i zaczął się bawić z całych sił. Pięknym momentem było również wykonanie “Diamonds” w świetle latarek wśród publiczności. Rihanna była w znakomitej formie, szczególnie wokalnej (z czym bywa różnie). Dzięki cudownej scenerii, oraz świetnym stylizacjom, zapamiętam jej występ na bardzo długo.  Osobiście zabrakło mi do szczęścia utworów, “Unfaithful” i “Dont’t Stop The Music”, a jedynym minusem było nagłośnienie, które jak zawsze zawodzi na PGE Narodowym. Drugim ważnym wydarzeniem w sierpniu są dla mnie Igrzyska Olimpijskie, które według mnie są najważniejszą sportową imprezą na świecie. Uwielbiam uczestniczyć w rywalizacjach, ale także je oglądać. Kibicować naszym reprezentantom z całego serca, oraz swoim ulubionym sportowcom (tak, mam na myśli Serenę Williams). W momencie przyznawania medali, zawsze powstrzymuję łzy wzruszenia, niezależnie od tego, kto wygrywa. Po prostu cieszę się razem z nimi, wiem ile trudu, wysiłku oraz wyrzeczeń ich to kosztowało, aby zdobyć medal IO i stanąć na podium. Bardzo im tego zazdroszczę.

24 lipca 2016



bluza: Pull&Bear
T-shirt: Pull&Bear
jeansy: Zara
buty: Converse



19 lipca 2016

Letnie stylizacje to nie tylko krótkie spodenki, czy szorty z T-shirtem, ale także jasne, ciepłe kolory. A ponieważ pogoda ostatnio nie rozpieszcza temperaturą, przygotowałem zestaw na chłodniejsze letnie dni. Bazą look’u jest modna w tym sezonie kurtka saharyjska. Posiada ona charakterystyczne cztery duże kieszenie oraz stonowany piaskowy kolor. Ten model wyróżnia się ściągaczem w pasie, dzięki któremu lepiej można ją dopasować, a także mój ulubiony hit tego sezonu, czyli naszywki. Kurtka jest idealna na chłodniejsze dni, wieczorne spacery, wyjścia ze znajomymi. Do kurtki dobrałem jasno kremowe, bardzo dopasowane jeansy. Długo szukałem białych spodni, jednak gdy zobaczyłem kremowe, uznałem, że będą bardziej funkcjonalne. Obie rzeczy upolowałem na wyprzedażach. Aby utrzymać kolorystykę zestawu, zdecydowałem się na jasny przedłużany T-shirt. Jedynym przełamaniem są czarne trampki. Całość idealnie wpasowuje się w klimaty poszukiwacza pokemon go, na punkcie którego (nie tylko ja) zwariowałem. Aplikacja jest niezwykle wciągająca, pochłania mnóstwo czasu oraz baterii, która siada mi po dosłownie kilku godzinach. Ale czego nie robi się, żeby złapać je wszystkie i zostać najlepszym trenerem pokemon! Szukanie, łapanie pokemonów, hodowanie jajeczek oraz walki w salach trenerskich, przerosły moje oczekiwania. Przede wszystkim podoba mi się idea gry, polegająca na konieczności wyjścia z domu, aby można było zacząć swoją przygodę w świecie pokemon. Dzięki niej, częściej chodzę na spacery, spędzam czas na świeżym powietrzu. Chętnie bym je łapał biegając, jednak obawiam się, że bateria wystarczyłaby na jakieś dwie-trzy godziny. Jedynie nie podoba mi się, że niektórzy tylko i wyłącznie skupieni są na łapaniu poków, zamiast na tym co się wokół nich dzieje (mowa o centrum miasta), a tym bardziej gdy ktoś jadąc samochodem korzysta z aplikacji.

11 lipca 2016


 Nareszcie wakacje! Rozpoczęły się super - Gdynia, Open’er Festival, słońce, plaża i oczywiście przyjaciele. Gdynia (polskie Miami ;)) jest zdecydowanie moim ulubionym kurortem. Przepiękny bulwar nad brzegiem morza robi na mnie oszałamiające wrażenie za każdym razem kiedy po nim spaceruję. Open’er to mój pierwszy muzyczny festiwal, ale wciągnęła mnie jego atmosfera, ilość muzyki, wydarzenia, imprezy towarzyszące (oraz budki z jedzeniem) - więc na pewno nie był ostatni. Największym zaskoczeniem był dla mnie Wiz Kalifa, który o wiele bardziej spodobał mi się niż perfomance Pharrell’a Williams’a. Ciekawy jestem Waszych wrażeń po Open’erze. Jak możecie przypuszczać, nie było to dla mnie tylko wydarzenie muzyczne, ale i modowe. Przygotowałem trzy stylizacje, które chciałbym Wam zaprezentować. Bazą pierwszej z nich są jasno różowe bawełniane szorty, na punkcie których oszalałem. Dobrałem do nich również bawełnianą, oversize’ową, melażową bluzę z krótkim rękawem oraz przedłużony burgundowy T-shirt.  Aby utrzymać delikatną stylizacje i  kolorystykę wybrałem białe sportowe buty. A Wy jak zaczęliście wakacje? 
Ps. Humor popsuł mi jedynie pijany kierowca, który wjechał w samochód przyjaciółki na parkingu, na szczęście nikomu nic się nie stało.

19 czerwca 2016

Od dawna zastanawiałem się nad udziałem w castingu do Top Model. Przez długo utrzymywałem się w przekonaniu, że nie jestem gotowy ani fizycznie, a tym bardziej psychicznie. Prawdopodobnie miałem rację. Po dwóch latach namysłów doszedłem do wniosku, że to jest ten moment i czas spróbować swoich sił. Doskonale zdawałem sobie sprawę ze swoich wad, chociażby niewystarczającego wzrostu jak na modela (183 cm), jednak wygrana Radka, który ma podobny wzrost dodała mi pewności siebie, odbierając ewentualną krytykę ze strony jury. Start castingu w Warszawie był zaplanowany na godzinę 10.00. Jednak przewidując małe opóźnienie zjawiłem się na planie punkt 12. Jak się okazało, miałem rację, gdyż trwała blisko godzinna przerwa w nagraniach z powodu braku słońca. Na miejscu, nie miałem od czego oderwać wzroku. Interesowało mnie po prostu wszystko! Zaczynając od produkcji, jak i co działa, poprzez jak zachowuje się ekipa programowa, kończąc na ludziach i ich stylizacjach. Niestety nie udało mi się być oryginalnym, choć chciałem się wybić wśród swoich potencjalnych rywali swoim look’iem. Każda z części mojej stylizacji została powtórzona. Nie będę ukrywać, że zdziwiła mnie mała frekwencja. Liczyłem się z tym, iż będzie bardzo, bardzo dużo ludzi, tak jak to zawsze widać na ekranie. Ekipa jednak tak wszystkim manipulowała, że w odcinku rzeczywiście będziemy mieli wrażenie, że jest ogrom ludzi. Tak na prawdę było ich mniej niż 400. Po nagraniach kwestii jury, nadszedł niekończący się czas oczekiwania na wejście do budynku, w których odbywały się castingi. 

1 czewca 2016









Nawet nie wiem od czego zacząć. Wiele osób pomyśli za pewne, że mam coś z głową i jestem nie zrównoważony psychicznie. Być może z boku to tak wygląda, natomiast dla mnie jest to wielka tragedia i nie potrafię sobie z sobie poradzić. Otóż ten kto mnie zna, wie, że najważniejszy dla mnie w życiu jest tenis ziemny i wszystko co jest z nim związane. Nic w życiu nie nauczyło mnie tak wiele jak ta dyscyplina sportu. Dzięki niemu stałem się silniejszym człowiekiem (zarówno ze strony mentalnej jak i fizycznej), nauczyłem się cierpliwości, pokory oraz tego, że aby zasłużyć na sukces trzeba bardzo ciężko na niego pracować. Było to wspaniałe 8 lat i dlatego też, tak ciężko jest mi to pisać. Tak - “było”. Po ostatnim turnieju na Politechnice Warszawskiej, nie potrafię sobie spojrzeć w twarz, nie mówiąc o podniesieniu rakiety. Uważając się za faworyta całego turnieju, doznałem największej porażki w swoim życiu i to już w drugiej rundzie (w pierwszej miałem wolny los). W ciągu całego życia nie czułem takiego poniżenia, wstrętu oraz obrzydzenia do siebie samego. Porażka dotknęła mnie tak głęboko, że nie zdawałem sobie sprawy, że cokolwiek może mnie tak zranić. W ciągu jednej godziny coś co kochałem najbardziej na świecie, stało się czymś co odebrało mi chęć do życia. W tym momencie jedyne co czuję to fakt, że prawdopodobnie zmarnowałem 8 lat swojego życia. Boli mnie to cholernie, płaczę non stop, wyżywam się na wszystkim co wpadnie mi w ręce. I żeby było jasne, nie chodzi tu o sam fakt porażki. Zawsze powtarzałem, że wolę przegrać po dobrej grze, niż wygrać po beznadziejnej. Na korcie zaprezentowałem jedno wielkie “gówno”! Kompletnie nic mi nie wychodziło, czułem się jakbym stał obok siebie sprzed 5 lat i patrzył jak dostaje baty. Absolutnie nie chcę tu uniżać swojemu przeciwnikowi, który zagrał nadspodziewanie dobrze, ale to nie jego zasługa w tym, że wygrał. To moja własna zasługa, to ja przegrałem, a nie przeciwnik wygrał. Co więcej, przegrałem coś więcej niż mecz. Straciłem coś, na co pracowałem latami - pewność siebie. Nie wiem kiedy z powrotem będę w stanie spojrzeć sobie w twarz i nie obrzucać siebie obelgami i wulgaryzmami. Zostaje mi tylko marzyć, że kiedyś wrócę na kort aby poczuć to, co przez te 8 lat sprawiało mi największą radość w życiu. Bardzo tego pragnę ale w tej chwili nie widzę na to żadnych szans. Zostałem złamany przez siebie samego, nie ma nic gorszego, jak się okazało. Ból i cierpienie mogę porównać tylko do złamanego serca. Jakiekolwiek próby tłumaczenia sobie, że to tylko mecz, porażka jak jedna z wielu, nie przemawiają do mnie zupełnie. Muszę po prostu zapomnieć. Zapomnieć przez ciężkie treningi. Otóż po miesięcznej przerwie od biegania, wróciłem na trasy i do ćwiczeń. Bo jeżeli mam wrócić to muszę wrócić silniejszy. Ps. Co do stylizacji, jest to eksperyment.